Chciałabym zwrócić uwagę na kwestię parkingu przy ul. Kazimierskiej ? napisała do nas jedna z mieszkanek Biskupina (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Sytuacja tego miejsca po wprowadzeniu wysokich opłat za parking przy Hali Stulecia, po uatrakcyjnieniu oferty ZOO itd. wygląda katastrofalnie. Każdego dnia, szczególnie w dni wolne  odbywa się barbarzyński najazd ciężkich autokarów zalegających na pasie ruchu.

Nawierzchnia jezdni jest asfaltowa, stąd też narażona jest na poważne uszkodzenia pod naporem ciężkich pojazdów. Widoczne są głębokie wgniecenia po oponach. Kwestia utrudnień w przejeździe pojazdów mieszkańców wydaje się tu drugorzędna, ale również stanowczo nie można jej pomijać. Kilka dni temu stało na ulicy 5 autokarów, a szósty mozolnie manewrował pomiędzy nimi uniemożliwiając przejazd. Uważam, że jest to sytuacja skandaliczna, że autokary znajdują u nas alternatywę wobec parkingu przy Hali.

Sprawdziliśmy. Odnaleźć autobusy na osiedlowym parkingu nie było trudno. Rejestracje z województwa dolnośląskiego, ale także z Wielkopolski, powiatów leszczyńskiego, rawickiego, jeden autokar na ?blachach? łódzkich. Nie ma wątpliwości, że w większości są to wycieczki spoza naszego miasta i regionu. Skąd w ogóle kierowcy wiedzą o tym osiedlowym parkingu, znajdującym się przecież spory kawałek od ZOO? Chwila rozmowy z jednym z nich i wszystko staje się jasne. - Mnie ten parking polecili inni przez radio.

Kierowcom trzeba oddać, że starają się parkować swoje pojazdy w taki sposób, żeby były jak najmniej uciążliwe dla innych użytkowników. Parkują najczęściej przy krawężnikach w części parkingu pomiędzy blokiem narożnym a ogrodami działkowymi od strony ul. Kosiby. Manewrowanie na wąskiej przestrzeni tak długim autobusem wymaga nie lada umiejętności, jednak nawet dokonując cudów zręczności nie da się kilku 15-metrowych autokarów ustawić tak, żeby nie zajmowały miejsc przeznaczonych dla aut mieszkańców. Niekiedy większości miejsc. 

Odrębną kwestią są zniszczenia w asfaltowej nawierzchni. Parking przy Kazimierskiej ogólnie nie jest w złym stanie, jednak z pewnością nie był pomyślany na potrzeby tak dużych i ciężkich pojazdów. Wyżłobienia w asfalcie, tuż przy krawężnikach, są aż nadto widoczne. Pośrodku parkingowych pasów ruchu straszy kilka większych dziur ? ich powstanie trudno przypisać kołom autobusów, jednak powstaje pytanie, jak zachowają się pod ich naporem, czy nie zostaną powiększone i pogłębione? Widoczne skruszone resztki asfaltu przemieszane z nawierzchnią jeszcze niedawno znajdującą się pod nim, zdają się potwierdzać te obawy. W jednym miejscu wyróżnia się duża, rozciągnięta na kilka metrów, plama oleju lub innej ropopochodnej substancji. - To wyciek z silnika zepsutego autobusu, który stał tu kilka dni temu ? informuje jeden z przechodzących mieszkańców. Autobus w końcu naprawiono i odjechał. Olej pozostał.

Kazimierska to tylko fragment problemu. Ten jest szerszy i dotyczy w równym stopniu osiedlowych uliczek na Dąbiu (Czarnoleska, Zielonego Dębu, Wittiga), Sępolnie w rejonie Parku Szczytnickiego (9 Maja, Dembowskiego i inne) oraz ul. Kopernika, zwłaszcza od skrzyżowania z Mickiewicza w głąb parku. Tam co prawda tuż za ostatnią willą od dawna ustawiony jest znak B-1 (zakaz ruchu w obu kierunkach), ale kierowcom zupełnie to nie przeszkadza. Wjeżdżają w sam środek parku, a samochody zostawiają nawet na trawie i parkowych alejkach pomiędzy krzewami. Niejednokrotnie dochodzi do utarczek słownych ze spacerowiczami, bo ci uważają (i słusznie), że to nie oni mają usuwać się spod kół nadjeżdżających aut.

Miejska spółka ZOO Wrocław sp. z o.o. jest autorem jednego z największych sukcesów w naszym mieście ostatnich lat, tego nikt nie kwestionuje. Nowo wybudowane Afrykarium stało się z miejsca wielką atrakcją i celem wycieczek turystów z całego kraju i zagranicy. Logistycznie nie wszystko jednak zostało zaplanowane należycie. Powstała ?megaatrakcja?, a z problemem żyją na co dzień mieszkańcy. I nie da się wszystkiego wyjaśnić argumentem ?bo nie ma obwodnicy?, tak często przewijającym się w dyskusjach na wszystkich szczeblach. Spadek popularności ZOO i Afrykarium raczej nie nastąpi, więc co dalej?

Z tego, co udało nam się ustalić, spółka ZOO Wrocław chce rozwiązać problem przekształcając byłą zajezdnię Dąbie w duży parking przeznaczony dla autokarów. W zamyśle miałby on być tymczasowy, do czasu wybudowania parkingu z prawdziwego zdarzenia, położonego po drugiej stronie Kładki Zwierzynieckiej. Tam jednak trwa remont Wrocławskiego Węzła Wodnego, który skończy się najwcześniej w 2017-2018 roku. Czy wtedy prace ruszą? To także nic pewnego, gdyż jak powiedział przewodniczącemu naszej Rady Osiedla dyrektor Wydziału Inżynierii Miejskiej Wojciech Kaczkowski i tak nie ma na niego pieniędzy. Mówimy tu o kwocie zaledwie kilku milionów złotych, za którą mógłby powstać parking na kilka tysięcy aut. Swoim bardzo bliskim położeniem względem ZOO mógłby przejąć rolę głównego parkingu dla odwiedzających ogród i w znacznym stopniu odciążyć mieszkańców Wyspy. Wpuszczenie planowaną obwodnicą jeszcze większej ilości aut i autobusów tego problemu raczej nie rozwiąże.

Należy przypuszczać, że swoje trzy grosze w kwestii parkingu w starej zajezdni będą chcieli wtrącić także sami mieszkańcy, społecznicy i lokalni pasjonaci historii. Im przecież przekazano jeszcze jesienią, że zabytkowa zajezdnia będzie służyć lokalnej społeczności, np. jako muzeum, miejsce organizowania wystaw i placówka krzewienia kultury, nie jako parking.

Do sprawy powrócimy w kolejnych numerach Naszej Wielkiej Wyspy. Na razie Rada Osiedla wystąpiła o ustawienie znaków ograniczenia tonażu pojazdów na ulicy Kazimierskiej i Wittiga

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
153298