Co jakiś czas z pejzażu naszego miasta znika kolejny plac targowy pod chmurką. Nie ma już targowiska na Niskich Łąkach, Zielińskiego, na Jemiołowej i wielu innych. Na tych terenach powstały lub powstają komercyjne inwestycje. Nic w tym dziwnego, taka jest strategia naszego ambitnego miasta. Dlatego cieszmy się z naszego targowiska na ul. Bacciarellego, póki ono istnieje. I brońmy go ze wszystkich sił przed zakusami urzędników. 

 

Martwiliśmy się niedawno, co będzie z naszym ryneczkiem po tym, jak obok powstanie Biedronka. Ale jak widać, mimo utrudnień, zielony interes się kręci. Pojawiają się nowe stoiska, rozbudowują te, które znamy od dawna. Asortyment - aby odróżnić się od konkurencji - robi się coraz bardziej ekologiczny. Oczywiście, wcześniej także mieliśmy zaufanie do sprzedawców, ale teraz mamy na to jeszcze papiery. Zakupy na tym targu to nasz cotygodniowy rytuał. Owoce - zawsze kupujemy ich za dużo, ale tak pięknie wyglądają ułożone na straganach, że po prostu nie można się oprzeć. Warzywa, jasna sprawa, ta sama historia. Warto zwrócić uwagę na coraz bogatszą ofertę. Co roku pojawia się w sprzedaży kilka nowych gatunków, wcześniej znanych tylko smakoszom, albo zapomnianych. Na przykład topinambur - w zeszłym roku usłyszałam o nim po raz pierwszy w życiu, a w tym roku dostępny jest już powszechnie, ładnie ułożony na tackach. Albo brukiew - bulwa kojarząca się raczej z kuchnia obozową, a niesłusznie zapomniana, bo to zdrowe i smaczne. Na wypadek, gdyby ktoś nie miał pomysłu, co zrobić z daną rośliną, na jednym ze stoisk dostanie od sympatycznej sprzedającej przepisy na konkretne dania. W sezonie przychodzimy tu zawsze po świeże, pachnące zioła sprzedawane na pęczki oraz niezwykły wybór sałat.  

Lubimy też nasz targ za zawsze świeże i doskonałej jakości mięso i wędliny. Do popularnego mięsnego kiosku zawsze w soboty stoi kolejka, więc radzę się pośpieszyć, bo coraz więcej osób przekonuje się, że między mięsem z supermarketu, a mięsem od zaufanego sprzedawcy jest przepaść. Muszę też wspomnieć o naszym ulubionym kiosku z rybami. Kupujemy tu pachnące świeże ryby (znakomite dorsze, halibuty i łososie). Każdy kto lubi ryby wie, jakie to szczęście mieć w pobliżu zaprzyjaźniony sklepik rybny, gdzie w ciemno można zrobić zakupy. Oprócz świeżych ryb doskonałe są też śledzie przyrządzane na dziesięć czy więcej sposobów. Przyznam się, że od kiedy spróbowałam tamtejszych śledzi przestałam mieć ambicję, żeby przygotowywać je samodzielnie w domu. 

Nie możemy doczekać się wiosny, bo wtedy ruszają ulubione stoiska działkowiczów ? z nasionami, sadzonkami, roślinami do ogrodu i na balkon. Najcenniejsze: w cenie produktu każdy zainteresowany dostanie fachową poradę ogrodniczą. 

Zresztą to jest w ogóle największa zaleta targowiska ? rozmowy. Tu obowiązuje slow life, czyli niespieszne pogaduszki z każdym ze sprzedawców, wymienianie się dobrymi radami pomiędzy kupującymi, rozmowy o pogodzie, urodzaju na grzyby, ale też i o polityce. Tu nie przychodzą klienci, żeby coś szybko kupić i mieć z głowy. Tacy niech kupują w supermarketach, albo przez Internet. Na naszym targu pośpiech jest w bardzo złym tonie.       

 

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
164982