Tak wyglądała kampania (dez)informacyjna miasta. Na wizualizacjach ruch na skrzyżowaniu obwodnicy z ul. Mickiewicza jest niewielki, nie pokazano w ogóle bliskości domów przy ul. 9 Maja...

 

Naczelny Sąd Administracyjny 16 marca odrzucił skargę kasacyjną działaczy walczących o uchronienie mieszkańców Wielkiej Wyspy, jej zabytków oraz Parku Szczytnickiego przed zalewem samochodów. Miasto chce wybudować tzw. Aleję Wielkiej Wyspy, którą według szacunków ma przejeżdżać około 50 tys. samochodów w ciągu doby.

W dalszym planie jest oczywiście dokończenie i zamknięcie całej Obwodnicy Śródmiejskiej. Gdy ta, dziś zwana Aleją będzie kończyć się na Mickiewicza, mieszkańcy sami zaczną prosić o jej przedłużenie wzdłuż ul. Paderewskiego (ci z Sępolna) lub wzdłuż Mickiewicza (ci z Zalesia). Droga nie tylko nie rozwiąże bieżących problemów, ale ponownie skonfliktuje mieszkańców.

Kluczowego problemu, czyli ruchu ze wschodu miasta (z Jelcza i miejscowości położonych na wschód), nie rozwiąże. Nie może rozwiązać w sytuacji, kiedy według badań aż 60 proc. ruchu kieruje się w stronę Pl. Grunwaldzkiego. Ci podróżni również utkną na skrzyżowaniu z obwodnicą. Nie zostanie w znaczący sposób odciążona ani ul. Mickiewicza, ani Most Zwierzyniecki. Pamiętajmy, że obecnie dla ponad 30 tys. mieszkańców jedyna droga do Wrocławia prowadzi przez Mosty Chrobrego. Na pewno oprócz ruchu tranzytowego zwiększy się liczba kierowców szukających okazji do zaparkowanie auta w drodze do ZOO, Hali czy Parku. Dla turystów parkingów na Wyspie już dziś jest o wiele za mało, a mieszkańcy coraz liczniej narzekają na blokowanie ich osiedlowych uliczek i chodników.

W tym wszystkim na dalszy plan schodzi hałas i spaliny z dużej, przelotowej (docelowo) drogi, która użytkowana będzie przez 24 godziny na dobę. Warto tutaj wspomnieć, że trasa będzie miała za zadanie odciążyć ruch z Osi Grunwaldzkiej, tymczasem przyciśnięty długami magistrat sprzedaje na światowych targach nieruchomości działki na Pl. Społecznym i nie może pozwolić sobie na wybudowanie tam przelotowej trasy. Wmawianie mieszkańcom, że droga jest budowana dla nich i będzie się kończyć na ul. Mickiewicza (na początku na pewno, chociażby z braku środków), jest sprytnym zabiegiem tzw. ?salami slicing?. Czyli dzielenia trudnych inwestycji na części, aby łatwiej było uzyskać pozwolenia środowiskowe i przekonać mieszkańców. Przy okazji antagonizując jednych z drugimi.

Warto zastanowić się także, co się stanie w przypadku wprowadzenia opłat na AOW? Wszak cała ta trasa jest przystosowana do postawienia bramek do poboru opłat, co prędzej czy później nastąpi. Wystarczy spojrzeć na mapę. Wszystkie węzły zbudowano tak, że nitki wylotowe i wlotowe są połączone w jedną wiązkę, tworzącą długą prostą - jest to właśnie miejsce na bramki. Mamy oczywiście obietnicę, złożoną ustnie przez byłego premiera Tuska, że AOW pozostanie bezpłatna...

Czym kierują się urzędnicy prezydenta? Tego nie wiadomo. Wiadomo, że brak przejrzystości w miejskich finansach, rozbitych na budżety różnych spółek. Inwestycji wątpliwych jest wiele, żeby przytoczyć tylko budowę parkingu przy Hali Stulecia, na który nowo powołana, nikomu nieznana spółka dostała od miasta teren i zapewnienie ochrony jej interesów przez długie lata przy zaangażowaniu urzędników i straży miejskiej. Szkoda, że to wszystko, włącznie z wieloletnią kampanią (dez)informacyjną, jest przeprowadzane za nasze pieniądze.

Dyskusja wokół Alei Wielkiej Wyspy poróżniła nas - mieszkańców. Argumenty padające z obu stron uwłaczały niekiedy powadze tematu. ?Jak nie chcecie Alei, to wynoście się z miasta!? - to, wszechobecne na internetowych forach dictum, każdego, kto w na Sępolne czy Dąbiu mieszka od trzech pokoleń, musiało dotknąć. W słowach nie przebierali także niektórzy przeciwnicy inwestycji. Tymczasem i po jednej, i po drugiej stronie są racje. Są kierowcy, którzy obwodnicę tak blisko Parku popierają, ale traktują raczej jako mniejsze zło. Bo coś trzeba zbudować, i to szybko, a miasto tak wybrało. Populistycznie rzucane tezy, że na Wielkiej Wyspie działa z premedytacją ?sekta ekoterrorystów?, chcących przywrócić ład z lat 70. i niedostrzegających, że ludzi i aut przybywa, są tyle nośne, co krzywdzące. Wszyscy - także przeciwnicy Alei w obecnym kształcie - zgadzają się co do potrzeby budowy nowego mostu i gruntownej przebudowy  Zwierzynieckiego wraz z  ciągiem komunikacyjnym. Sęk w tym, że miasto, zamiast rozmawiać z ludźmi i wypracować najlepszą, możliwą do zaakceptowania przez wszystkich koncepcję (na pewno nie najtańszą), poszło po linii najmniejszego oporu. Zmieniono nazwę z obwodnicy na Aleję, a wszystkie koncepcje, na które zgadzali się przeciwnicy, odrzucono ze względów finansowych. Po czym obserwowaliśmy jak ten sam magistrat wydawał dziesiątki i setki milionów z naszych podatków ?na pokaz? - na Stadion Miejski, na EURO, na World Games, na ochronę interesów Budimexu, na biurokrację miejskich spółek, na dziurę przy stadionie, na odszkodowania dla biznesmenów, na Marilyn Monroe, na rzeczy zbędne i nie służące nam - mieszkańcom.

Dziś jedni triumfują, inni się smucą. Pewne jest jedno: od wyroku NSA pieniędzy nie przybyło. Mamy nadzieję, że nieodwracalne odgrodzenie Sępolna od Parku i obwodnica urywająca się na skrzyżowaniu z ulicą Mickiewicza to nie będzie to, co pozostawimy po sobie kolejnym pokoleniom.

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
164677