Artykuł ?Deweloperka w cieniu Stadionu? w poprzednim numerze naszej gazety uruchomił medialną lawinę interwencyjnych artykułów, audycji radiowych i komentarzy mieszkańców. W ramach dalszej konstruktywnej batalii o Stadion na początku marca Rady Osiedli Biskupin-Sępolno i Zalesie-Zacisze wysłały list otwarty do Rektora AWF prof. Juliusza Migasiewicza. List przesłano też do wiadomości wielu prominentnych adresatów, na których spoczywa odpowiedzialność za upowszechnianie sportu, rozwój miasta i opiekę nad zabytkami. W społeczeństwie demokratycznym listy otwarte stanowią przyjęta formę społecznego dialogu (o liście i odpowiedzi na niego, której udzielił Rektor piszemy w artykule obok).

Od tego czasu na społecznościowych forach i w mediach słychać było głosy oburzenia wrocławian, dla których Stadion Olimpijski jest od pokoleń miejscem rekreacji i uprawiania amatorskiego sportu. Na antenie Polskiego Radia Wrocław, na pytanie o wyprzedaż stadionowych działek, Rafał Dutkiewicz udzielił odpowiedzi niejasnych i wskazujących na brak wiedzy w temacie. W wypowiedziach prasowych Prezydent używał błędnego sformułowania, że działki do zabudowy są ?obok Stadionu Olimpijskiego?. Prawdopodobnie Prezydent nie jest zorientowany, że cały 70-hektarowy kompleks sportowy wpisany do rejestru zabytków nosi taką nazwę, a nie tylko obiekt służący obecnie do uprawiania żużla i futbolu amerykańskiego. Negatywne stanowisko wobec deweloperki stadionowej zajęli natomiast w wypowiedziach prasowych opozycyjni radni, a bezpartyjny radny Sebastian Lorenc złożył w tej sprawie interpelację. 

Dyskusja społeczna o urbanistyce, architekturze i przestrzeni publicznej miasta w którym żyjemy jest elementem twórczego procesu. Architektura i pokrewna urbanistyka są zaliczane do sztuk pięknych. Dyskusja o sztuce nie powinna obrażać honoru władz miasta i uczelni państwowej, ale inspirować do decyzji i działań zgodnych z oczekiwaniami społecznymi.

Fakt, że AWF stał się w poprzednim ustroju z nadania ówczesnych decydentów właścicielem stadionu, nie zmienia publicznej funkcji tego obiektu. Upowszechnianie sportu w społeczności lokalnej wpisane jest w statut uczelni obok celów dydaktycznych. Miasto Wrocław dzierżawi od AWF sporą cześć stadionu na cele upowszechniania sportu, wiele obiektów wydzierżawionych jest na sportowe cele komercyjne, działa camping, komis samochodowy. Jeżeli AWF-owi nie wystarcza publicznych środków i innych dochodów na działalność statutową, problem wymaga długofalowych decyzji*i rozwiązań w skali ogólnej, a nie wystawiania gruntów kompleksu na przetargi.

Mieszkańcy ku przestrodze sprzedawcom przypomnieli na forum internetowym pomysł podziału Pól Marsowych na działki budowlane, jaki powstał w latach 90. Na szczęście władze Wrocławia za kadencji prezydenta Zdrojewskiego uniemożliwiły szybko te działania w ramach swoich obowiązków i uprawnień.

W latach 1991-96 Miejskim Architektem był prof. Jerzy Rozpędowski, mistrz wielu pokoleń architektów i konserwatorów zabytków. Przy współdziałaniu architekta Zygfryda Zaporowskiego, ówczesnego wiceprezydenta, uratowano Pola Marsowe przed zabudową.

Organizacja międzynarodowych imprez sportowych wzbudzała społeczne nadzieje*i oczekiwania na poprawę kondycji całego kompleksu Stadionu Olimpijskiego. Wizerunkowi ogólnemu nie pomogą wyremontowane trybuny i nowe krzesełka stadionu głównego na World Games 2017. Miasto ma prawo pierwokupu gruntów w kompleksie, ale nie skorzystało z tej możliwości. Należy się obawiać, że koszmarne ruiny basenu i podobne zakątki będą atrakcyjnym celem dla operatorów kamer z całego cywilizowanego świata transmitujących World Games.

Gmina nie uczyniła niczego, co mogłoby poprawić wizerunek obiektu, ale za to odsprzedała za 600 tys. zł prawo do dróg dojazdowych Dolnośląskim Inwestycjom - deweloperowi znanemu z wybudowania mikroapartamentów STARTER przy Moście Szczytnickim. W ten sposób AWF uzyskał możliwość sprzedaży pierwszej działki ? bo jak wiadomo działka budowlana bez dojazdu nie znajdzie nabywcy.

Nadal pozostaje otwarte pytanie, czy wyprzedaż terenów stadionu jest sposobem na finansowanie uczelni. Nieduże pieniądze, nawet gdy trafi się kupiec, szybko się rozejdą. A co będzie, kiedy już wszystko zostanie sprzedane? Porady w tej kwestii powinny udzielić władzom AWF-u inne państwowe uczelnie, którym Skarb Państwa nie podarował atrakcyjnych gruntów.

Redakcja NWW poprosiła o ocenę bieżących wydarzeń i opinię w sprawie przyszłości Stadionu radnego Rady Miejskiej z naszej dzielnicy, Pawła Rańdę. 

Paweł Rańda decyzję AWF o wyprzedaży terenów stadionu uważa za błędną i krótkowzroczną. Równocześnie wyraża nadzieję, że kupców planujących zabudowę mieszkalną wstrzymają rygorystyczne zapisy w planie zagospodarowania i nadzór władz miejskich nad egzekwowaniem prawa. Przepisy te teoretycznie umożliwiają budowę obiektów ?zamieszkania tymczasowego?, ale muszą one towarzyszyć obiektom sportowym, a ograniczona do trzech kondygnacji wysokość zabudowań wyklucza opłacalną deweloperkę - pociesza radny. 

Rańda, jako doświadczony organizator sportu i olimpijczyk, ma pełną wiedzę na temat funkcjonowania szkolnictwa sportowego, sportu zawodowego i amatorskiego. Radnym jest od kilku miesięcy, zbiera doświadczenia i mówi, że wierzy ludziom. Według jego wiedzy na upowszechnianiu sportu można zarabiać i w tym kierunku powinny być skierowane działania AWF. Na terenie kompleksu z sukcesem działają prywatne podmioty upowszechniające różne dyscypliny sportu, dużym powodzeniem cieszy się klub tenisowy, czy pełnowymiarowe boisko piłkarskie pod balonem.

Optymizmu dotyczącego przestrzegania prawa i szlachetnych intencji deweloperów nie podzielają bardziej doświadczeni obserwatorzy inwestycji we Wrocławiu. Jest wiele działek w mieście sprzedanych pochopnie różnym obiecującym inwestorom, jak chociażby słynna ?dziura Solorza? przy Stadionie Miejskim, czy różne zaśmiecone place, o których inwestor zapomniał. Nie pomagają monity, obowiązuje święte prawo własności, które działa w obydwie strony. Ten, kto sprzedał, traci prawo głosu. 

Być może wkrótce nadejdą lepsze czasy dla finansowania uczelni, albo miasto zechce zacząć korzystać z prawa pierwokupu. Będzie już jednak za późno, bo na Stadionie będzie funkcjonować komercyjne miasteczko, a zaraz potem - jak należy przypuszczać - pojawią się protesty, że hałasujący żużlowcy przeszkadzają mieszkańcom apartamentów.

Tak się szczęśliwie składa, że handel nieruchomościami prowadzony przez AWF na ?Olimpijskim? od początku nie ma dobrej passy, a w trakcie remontu stadionu szanse na sprzedaż działek spadną. Mamy również nadzieję, że deweloperzy ?swój honor mają" i będą omijać przetargi AWF, nie chcąc odbierać mieszkańcom jednych z najcenniejszych terenów sportowych w mieście.

Przesądni wrocławianie natomiast wierzą, że to duch legendarnego bejsbolisty Stana Musiala z granitowego pomnika na boisku czuwa nad entuzjastami sportu.

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
278853