?Ja sam!?, ?Ja sama!?- to stanowcze i zdecydowane zdanie usłyszał chyba każdy rodzic 2- i 3-latka. Często jest dla rodzica nie lada wyzwaniem, aby w takim momencie zaufać dziecku i pozwolić mu zrobić coś zupełnie samodzielnie. Zwłaszcza, że robi to tak nieporadnie. 

 

Dlaczego tak często wyręczamy swoje dzieci? Powodów jest wiele: żeby było szybciej (bo pół godziny zajmie założenie butów, a my spieszymy), żeby nie nabrudziło (może i chce pomóc w gotowaniu, ale przy okazji połowa rzeczy ląduje na podłodze), żeby nie zniszczyło (może podczas zmywania upuścić i zbić kubek). Uważamy, że dziecko jest jeszcze za małe, że nie potrafi, że ma czas, żeby się nauczyć. Przegapiamy moment, gdy dziecko chce robić coś samo (zwykle ok.2-3 r.ż.), gdy chce włączać się w domowe aktywności (zmywanie, przygotowanie posiłku, itp.) lub samodzielnie się ubierać. Nie dziwmy się potem, że musimy ubierać i karmić pięciolatka i sprzątać po nim.

Chociaż nie jest to łatwe i często odbywa się kosztem naszego czasu i dodatkowego wysiłku, to warto pozwolić dziecku na samodzielność. Jak pisała Maria Montessori ?nauczyć dziecko, aby się samo myło, samo jadło, jest pracą dłuższą, dziełem cierpliwości bardziej uciążliwej, aniżeli wykonywać wszystkie te czynności dla niego?. O tak, potrzebujemy uzbroić się w cierpliwość.

Gdy widzimy, że dziecko chce zrobić coś samo, a nie może sobie z tym poradzić, naturalne jest, że chcemy mu pomóc. Nie reagujmy jednak automatycznie, wyręczając je. Zatrzymajmy się na chwilę. Postarajmy się wesprzeć dziecko w samodzielnym wykonaniu czynności, pozwalając na podejmowanie kolejnych prób i dając mu na to czas. 

Nie bójmy się porażek i niepowodzeń, które są wpisane w proces uczenia się. Nie od razu wszystko będzie wykonane idealnie i perfekcyjnie. Dajmy dziecku prawo do błędu i porażki, do nieporadności. Dajmy mu prawo do rozlania wody przy zmywaniu, czy rozsypania mąki. Dajmy mu prawo do zmarnowania jajka, gdy uczy się je rozbijać podczas pieczenia ciasta. 

Gdy dziecko doświadcza niepowodzenia, uczy się jak radzić sobie z takimi sytuacjami w życiu, tym bardziej, że dzieje się to w bezpiecznym dla niego otoczeniu, przy wspierającej postawie rodziców.

Dając dziecku możliwość samodzielnego działania pozwalamy, by doświadczyło poczucia dumy, satysfakcji i radości, gdy mu się uda. Uczucia te są tym większe, im więcej wysiłku włożyło dziecko w daną aktywność, im więcej trudności musiało pokonać. Janusz Korczak pisał, że nie ma większej satysfakcji i radości dla dziecka, niż samodzielne pokonanie trudności.

Każdy sukces na drodze do samodzielności dziecka buduje w nim przekonanie, że potrafi, że umie, że da sobie radę. Rozwija to w nim wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Czyż nie tego właśnie chcemy dla naszego dziecka? Pamiętajmy: samodzielne dziecko dziś, to niezależny i znający swoją wartość młody człowiek jutro.

 

Przedszkole Montessori Perełka

www.perelkawroclaw.pl

 

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
165376