Autoportret Bacciarellego z 1793, źródło culture.pl

 

Patron jednej z głównych arterii Bartoszowic, Marcello Bacciarelli, niejednemu z mieszkańców przysporzył ortograficznych rozterek. Skąd wśród polskich malarzy, patronujących naszym ulicom włoskie nazwisko o skomplikowanej pisowni? 

 

Wspomnienie mistrza Bacciarellego przenosi nas w trudne czasy schyłku I Rzeczpospolitej, bowiem to w Warszawie, w wieku XVIII, na służbie ostatniego króla Polski zapisał się w annałach polskiej sztuki. 

Bacciarelli urodził się w Rzymie w 1731 r., tam zdobywał malarskie szlify i wykonywał pierwsze zlecenia. Młody malarz nie zagrzał długo miejsca w Wiecznym Mieście, jeszcze przed dwudziestymi urodzinami los rzucił go na północ, do Drezna, gdzie zetknął się z dworem Augusta III Wettyna (1696-1763), elektora saskiego. Było to spotkanie brzemienne w skutki nie tylko dla życia zawodowego artysty, ale i osobistego, tu bowiem spotkał swą przyszłą małżonkę ? Fryderykę z Richterów. Dla kariery Bacciarallego kontakt z dworem Wettynów wyznaczył początek ścieżki, która zaprowadziła go wkrótce na jeszcze dalej na północ, do Warszawy, ponieważ August III był władcą nie tylko Saksonii, ale i królem Polski, którego znamy z niechlubnego przysłowia ?za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa?.

Malarz i jego rodzina przenieśli się do Warszawy razem z dworem, króla natomiast wygnała z Drezna wojna siedmioletnia (1756-1763). Działania wojenne, choć formalnie niedotyczące Rzeczpospolitej, na wiele lat ustaliły porządek polityczny, który już niedługo miał doprowadzić do jej zguby, a jednocześnie zadecydował o losach naszego bohatera.

Mistrz Marcello zatem od 1756 roku już spacerował ulicami polskiej stolicy, gdzie poznał pewnego dyplomatę z kręgu wpływowej familii Czartoryskich, często posłującego do Petersburga w celach nie tylko politycznych. Stanisław August Poniatowski, bo o nim mowa, w carskich alkowach pracował już nad swoją przyszłą, królewską karierą. 

Bacciarelli malował dla przyszłego króla portrety członków rodziny: brata Kazimierza, siostry Izabeli Branickiej i jej męża, Jana Klemensa (portret znajduje się w zbiorach wrocławskiego Muzeum Narodowego) oraz wiekowego ojca, również Stanisława. Po krótkim epizodzie pracy na dworze cesarskim w Wiedniu, Bacciarelli na stałe osiadł w Warszawie (od 1764) i oddał pędzle na służbę swemu przyjacielowi, nowo obranemu królowi Polski. 

Król Staś fascynował się sztuką, z zapałem wspierał i współtworzył kolejne projekty malarskie. Nie udało mu się co prawda zrealizować marzenia o założeniu w Warszawie Akademii Sztuk Pięknych, ale zlecił Bacciarellemu prowadzenie w Zamku Królewskim pracowni, zwanej Malarnią Królewską, kształcącej adeptów malarstwa. Wykładał w niej między innymi Piotr Norblin. 

W tym czasie Bacciarelli malował sceny mitologiczne dla uświetnienia wnętrz nowej siedziby królewskiej, Zamku Ujazdowskiego. Na korytarzach pałacu mijał z pewnością innego Włocha, rodem z Wenecji, zatrudnionego na dworze, Bernarda Bellotta o przydomku Canaletto. 

Bernardo Bellotto, Autoportret w stroju weneckim (fragment), ok. 1765.

 

Canaletto (1721-1780) był specjalistą od wedut, czyli obrazów, przedstawiających miejskie pejzaże. Przede wszystkim wykonał dla króla trzydzieści wedut Warszawy (nie wszystkie przetrwały dziejowe zawieruchy ? znamy dziś dwadzieścia cztery z nich). Bardzo precyzyjne miniatury Canaletta (zgodnie z ówczesną modą do odwzorowania pejzażu służyła mu camera obscura, przy użyciu której malarz tworzył wstępne szkice) stanowiły nieocenioną pomoc przy odbudowywaniu budynków stolicy po II wojnie światowej. Namalował również dwie duże sceny historyczne, z których jedna, Wjazd Jerzego Ossolińskiego do Rzymu w 1633, znajduje się w zbiorach wrocławskiego Muzeum Narodowego.

Bernardo Belotto Canaletto, Widok Warszawy, ok. 1770.

 

Wróćmy jednak do Bacciaralego, który w tym okresie przygotował dekoracje do Gabinetu Marmurowego w Zamku Królewskim. Były to słynne portrety królów Polski, które na długo ukształtowały wyobrażenie Polaków o ich władcach. Przy pracy Bacciarelli posiłkował się dostępnym materiałem ikonograficznym, np. malunkami z dawnych wieków. Tylko wyobrażenia władców z dynastii Piastów zawdzięczamy jedynie wyobraźni artysty. Jako zapłatę za to dzieło mistrz Marcello otrzymał kawałek ziemi oraz obywatelstwo polskie wraz z tytułem szlacheckim.

Marcello Bacciarelli, Stanisław August Poniatowski w stroju koronacyjnym, 1768

 

Nie była to jednak jedyna praca dotycząca historii Polski ? malarz zrealizował także cykl, poświęcony wybitnym Polakom: dawnym wodzom (J. Tarnowski, J.K. Chodkiewicz), humanistom (M. Kromer, S. Hozjusz) i naukowcom (M. Kopernik) oraz drugi, poświęcony wielkim wydarzeniom z dziejów Rzeczpospolitej (Oswobodzenie Wiednia, Hołd pruski, Pokój chocimski). 

Polityczna zawierucha rozdzieliła w końcu malarza i jego królewskiego protektora. Stanisław August wyjechał z Warszawy: najpierw do Grodna, potem do Petersburga, gdzie zmarł w 1798 r. Bacciarelli przeżył swego chlebodawcę o dwadzieścia lat. W ostatnich latach życia nadal malował portrety warszawskich notabli oraz obrazy historyczne, np. Nadanie przez Napoleona Konstytucji Księstwu Warszawskiemu czy Pośmiertny portret księcia Józefa Poniatowskiego. 

Zmarł w 1818 roku. Swoje losy i twórczość związał z Polską oraz jej historią. Tuż przed śmiercią spełniło się dawne marzenie nieżyjącego króla ? nowy Uniwersytet w Warszawie otworzył wydział Sztuk Pięknych, a Bacciarelli został jego honorowym dziekanem.

 

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
199896