Jego nazwisko, acz w nie spolszczonej, oryginalnej formie [Püżee], znane jest tak samo dobrze we francuskiej Marsylii i Tulonie, jak w Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Jego pradziad przybył na służbę u króla Jana III Sobieskiego, dziadek przelewał krew za Polskę w Powstaniu Listopadowym, ojciec, Jan, wielki erudyta, był jedną z najbarwniejszych postaci przełomu wieków, jak obrazowo określił Kazimierz Askanas ?przez całe życie studiował i bawił się? - on, wybitnie uzdolniony rzeźbiarz, za swój patriotyzm zapłacił najwyższą cenę. Ostatnia jego rzeźba, gliniany piesek, wykonany już za drutami obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, ponoć spadła z półki i rozbiła się na drobne kawałki. Alegoria kruchości ludzkiego losu.

 

Ród Pugetów pochodzi z dalekiej Prowansji, do Polski przybył za sprawą Jeana Pierre'a de Puget w 1683 roku. Następca zwycięzcy spod Wiednia nadał Pugetom indygenat (uznanie szlachectwa). Od tego czasu Pugetowie (posługujący się też od pewnego momentu bardziej spolszczonym nazwiskiem ?Puszet?) podróżowali pomiędzy Polską a Francją, zawsze jednak okazując wdzięczność wobec polskiej ojczyzny i podkreślając swój patriotyzm.

Jan Puget, będąc człowiekiem tyleż nietuzinkowym, co majętnym, potrafił zadbać o przyszłość syna. Ludwik urodził się w 1877 r. w królewskim Krakowie, z którym los związał go od dzieciństwa. Mieszkał przy ul. Podzamcze, tuż obok Wawelu. Malarstwa uczył się w szkole sztuk pięknych u Jana Stanisławskiego. Rysował w pracowni Juliusza Kossaka. Studiował zarówno w Krakowie, jak i w Paryżu. Przez pewien czas w międzywojniu aktywnie działał w Poznaniu. Wkrótce zyskał sławę. Tworzył rzeźby niewielkich rozmiarów, modelowane w glinie lub wosku, o formie najczęściej impresjonistycznej, ale szczególnie upodobał sobie przedstawienia zwierząt. One też budziły najwyższe uznanie krytyków. Sam był bardzo surowy w stosunku do własnej twórczości, rzadko uważał, że któraś z rzeźb zasługuje na przetrwanie dla potomnych.

Wybuch II wojny światowej i okupacja Polski postawiły artystów przed dylematem jaką przyjąć postawę. Krakowscy plastycy, wzorem artystów warszawskich, postanowili nie iść na żadną współpracę z okupantem, ale jednocześnie nie przestawać tworzyć. Wkrótce krakowski Dom Plastyków stał się żyjącym ośrodkiem kultury, ale przede wszystkim wolnej myśli. Do czasu. W kwietniu 1942 roku esesmani wtargnęli do placówki i aresztowali znajdujących się tam gości i twórców, w tym Pugeta. Osadzono go najpierw w siedzibie gestapo przy Montelupich, następnie przewieziono do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Z relacji świadków wiemy, że za drutami Auschwitz zachował hart ducha. Choć sam w podeszłym wieku (w chwili aresztowania miał już 65 lat) i schorowany, więcej myślał o dzieleniu się z innymi, niż o ratowaniu siebie. Wiemy, że przekazywał swoje racje żywnościowe współwięźniom. Wkrótce zapadł na ostre zapalenie płuc. Niemcy nie pozwolili ciężko choremu artyście umrzeć w obozie śmiercią choćby zbliżoną do naturalnej. 27 maja 1942 roku, jako jednego z kilkudziesięciu Polaków tego dnia, rozstrzelał go pod ścianą straceń bloku nr 11 ?kat Oświęcimia?, Gerhard Palitzsch, wyjątkowy sadysta, esesman zdegenerowany do tego stopnia, że wkrótce sami Niemcy aresztowali go za ?hańbienie rasy?, gwałty, kradzieże i zbrodnie popełniane na terenie, zbrodniczego przecież z założenia, obozu. Artystę na egzekucję musiano doprowadzić na noszach, według niektórych relacji był już nieprzytomny.SS-Hauptscharführera Palitzscha ręka sprawiedliwości dosięgła dwa lata później. Zdegradowany do stopnia szeregowego esesmana zginął na froncie w rejonie Budapesztu. To wersja oficjalna. Ale w Muzeum KL Auschwitz jest też inna, budząca więcej emocji, relacja. Jeden z polskich więźniów obozu pod koniec wojny miał rozpoznać Palitzscha (zresztą z wzajemnością) w więzieniu na terenie miasteczka Oschatz w Saksonii. O pomyłce nie mogło być mowy, gdyż oprócz doskonale zakodowanej osoby Palitzscha - mordercy z Oświęcimia, autor relacji znał i jego, i jego rodzinę jeszcze z czasów przedwojennych, z woj. pomorskiego, gdzie byli osadnikami. Zadziwiająco potrafią splatać się ludzkie losy...

Oprócz rysunku, historii i historii sztuki, kierunków na wskroś artystycznych i humanistycznych, Puget studiował także weterynarię. Nie wytrwał co prawda do magisterium, jednak znajomość anatomii zwierząt okazała się szalenie cenna. Jego ?pies podający łapę?, lampart, ?pantera ogryzająca kość?, niedźwiedź czy słynne ?Lew i lwica? (ok. 1913)  należą do najwybitniejszych dzieł polskiej rzeźby animalistycznej. Dysponował niespotykaną pamięcią wzrokową, dzięki której zwierzęta, często uchwycone w ruchu, urzekały maestrią. Ostatnią swoją rzeźbę, przedstawiającą psa, wykonał już w obozowych warunkach, za drutami Oświęcimia.Ulica Ludwika Pugeta znajduje się na osiedlu Dąbie. Tuż obok, za stadionem Ślęzy, zaczyna się teren wrocławskiego ZOO. Każdy, kto mieszkał w pobliżu wie, że często nocą lub bladym świtem ciszę przerywają odgłosy dzikich zwierząt. Takie sąsiedztwo wybitnemu artyście chyba by nie przeszkadzało.

 

 

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
179070