Ulica Głowackiego to niewielka, osiedlowa uliczka łącząca ul. Kosynierów Gdyńskich z główną arterią komunikacyjną Sępolna, ulicą Mickiewicza. W 1920 roku jej patronem, jak większości ulic na Sępolnie, został ptak ? drozd (Drossel Weg). Po wojnie patrona otrzymała nie byle jakiego ? Wojciecha Bartosza Głowackiego, szaleńczo odważnego kosyniera Insurekcji 1794 r. W ten sposób, we Wrocławiu, splotły się raz jeszcze losy Racławic, Kościuszki, bohaterskiego żołnierza oraz największego narodowego płótna ? Panoramy Racławickiej, którą ze Lwowa w tym samym czasie przewieziono do stolicy Dolnego Śląska, chociaż jeszcze bardzo długo bano się zaprezentować w pełnej krasie.

 O Głowackim, chociaż jego postać i brawurową szarżę na rosyjskie armaty zna każdy Polak (no, prawie każdy...), nie mamy zbyt wielu pewnych informacji. Urodził się pomiędzy 1758 a 1765 rokiem w dobiegającej kresu swych dni, wielkiej terytorialnie, ale słabej wewnętrznie, wyniszczonej konfliktami Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Gdzie się urodził ? nawet co do tego nie mamy pewności. Sam Tadeusz Kościuszko wymienił "Wojciecha Głowackiego (...) rodem z Rzędowic", jak dookreślił w piśmie z obozu pod Bosutowem13 kwietnia 1794 r., czyli 9 dni po racławickiej wiktorii. I tak też przez całe lata w naszej historiografii się przyjęło: Wojciech Bartos (Bartosz) Głowacki z Rzędowic - wsi w woj. małopolskim, w pow. proszowickim, w gm. Koniusza. Wątpliwości pojawiły się po analizie ksiąg parafialnych z Koniuszej. Być może miejscem urodzenia Głowackiego był nieodległy, ale leżący już w obecnym woj. świętokrzyskim Zakrzów w gminie Skalbmierz. Pewne jest natomiast, że był Głowacki chłopem pańszczyźnianym u kniazia Antoniego Szujskiego, starosty dymidowskiego i sędziego ziemiańskiego krakowskiego. 

- A ponieważ był chłopem krnąbrnym, to miejscowy rządca, chcąc go się pozbyć, skierował go do oddziału werbownika ? z gracją opisał kluczowy moment przedpowstańczych losów późniejszego herosa dr Jan Sułkowski w popularnej w poł. lat 90. audycji Programu I PR "Na historycznej wokandzie". W ten oto sposób ok. 35-letni Bartos wiosną 1794 roku znalazł się pod rozkazami Kościuszki. 

- Żołnierzem był żadnym. Został powołany w rekruty zaledwie kilka dni przed Racławicami. Nawet  przeszkolenia nie przeszedł ? opisywał dr Sułkowski. Owszem, nie przeszedł, ale historia zna wiele przykładów osób spoza stanu wojskowego, które w chwilach próby wykazywały się nieprzeciętnym męstwem, brawurą, a nade wszystko trzeźwością umysłu i rzadkim zmysłem wojennym. 

4 kwietnia 1794 roku na polach Racławic Wojciech Bartos wykazał się każdą z tych cech. Rosyjscy jegrzy byli oszołomieni, kiedy ujrzeli oddział 320 odzianych w sukmany chłopów, uzbrojonych jedynie w kosy osadzone na sztorc, pędzący prosto pod lufy ich dział i karabinów. Zabrać mi, chłopcy, te armaty! - krzyknął Kościuszko. Kosynierzy ruszyli pędem w stronę rosyjskich dział. Pierwsze dwie salwy położyły trupem 13 śmiałków, ale trzeciej, o czym Kościuszko wiedział, puszkarze już nie zdążyli oddać. Tlący się już na jednej z 12 armat lont własną czapką zdusił Bartos, który pierwszy dopadł gotowego do wystrzału działa. Kosynierzy rzucili się w pogoń za uciekającymi w panice jegrami. Słowa pardon nie znali. Jeńców wzięto tylko 22... Tego dnia gen. Tormasow stracił ponad tysiąc ludzi. Dwanaście zdobytych armat i 1200 karabinów wzmocniło  siły powstańców. Wkrótce racławicka iskra spowodowała wybuch w Warszawie i Wilnie.

8 kwietnia 1794 roku Naczelnik, sam ubrany w chłopską sukmanę, przyjął bohaterskich kosynierów na Wawelu i udekorował Bartosa, mianując go chorążym nowo utworzonego regimentu Grenadierów Krakowskich oraz nadając nazwisko ? Głowacki. Skąd wzięło się takie akurat nazwisko ? to także jedna z zagadek naszej historii końca XVIII wieku. Polecił równocześnie kniaziowi Szujskiemu uwolnić swojego chłopa spod pańszczyzny.

Nie dane jednak było Głowackiemu nacieszyć się nowym życiem. Już 6 czerwca 1794 roku, siły powstańców starły się pod Szczekocinami, na zachód od Kielc, z połączonymi korpusami Prus i Rosji. Powstańcy mieli 33 armaty, przeciwnicy - 134. Przewaga w liczebności także była przytłaczająca: 15 tys. Polaków w stosunku do 27 tys. Rosjan i Prusaków. Mimo to, Naczelnik zaatakował, chcąc uprzedzić uderzenie wroga. Po początkowych sukcesach bitwa przybrała niekorzystny obrót. Ratując swoją piechotę, Kościuszko rzucił do straceńczego ataku kosynierów. Ci ruszyli pędem na rosyjskie armaty, przyjmując na siebie cały ogień kartaczy. Samobójcza szarża załamała się na 60 metrów od dział wroga. Ciężko rannego Wojciecha Głowackiego cudem udało się towarzyszom wynieść z pola bitwy. Łącznie zginęło 1,5 tys. Polaków i ok. 1100 żołnierzy wroga, ale to zaborcy odzyskali inicjatywę w wojnie. Bohater spod Racławic żył jeszcze niedługi czas po bitwie, jednak na ratunek było już za późno. Zmarł 9 czerwca 1794 roku w Kielcach lub w najbliższej okolicy. Jak podaje ks. Daniel Wojciechowski, przebywający w tym mieście tuż po klęsce Tadeusz Kościuszko wziął udział w pogrzebie swojego żołnierza.

Po śmierci Głowackiego i upadku powstania zaborcy spod znaku obydwu czarnych orłów usiłowali zabić pamięć o bohaterze Insurekcji. Kwestią czasu było też, kiedy wydobędą doczesne szczątki kosyniera z krypty w katedrze kieleckiej i wywiozą w nieznane. Kieleccy księża nie pozwolili na to. W tajemnicy przenieśli szczątki w nowe miejsce spoczynku, pomiędzy Ogrójcem a dzwonnicą. 

Nie zginęła też kosa ? straszliwa chłopska broń. Osadzona na sztorc, długa na 2,4 m siała grozę w szeregach Moskali przez wszystkie kolejne zrywy niepodległościowe. Te skrzyżowane kosy spod Racławic dumnie prezentowali później na swych maszynach piloci legendarnego dywizjonu 303. Symbol ten, na równi z hasłem Żywią i Bronią, na stałe wszedł do polskiej historii, tradycji i kultury. Podobnie jak "Krakowiak Kościuszki", którego słów do niedawna uczono w każdej szkole:

Bartoszu, Bartoszu!

Oj, nie traćwa nadziei

Bóg pobłogosławi,

Ojczyznę nam zbawi

(...)

Bóg nam dał, Bóg nam dał,

Oj, kraj wielki, bogaty,

W nim Głowackich wielu,

Brać ruskie armaty.

 

Jakub Horbaczewski

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
213867