fot. J. Horbaczewski

 

- Proszę przyjechać na Abramowskiego 1A. Tu się dzieją skandaliczne rzeczy. Zabrali nam dwa kontenery na śmieci z osłony, która stoi na tym podwórzu od 50 lat, teraz mamy tam istną górę odpadów, bo pozbawieni kubłów lokatorzy znoszą tam swoje śmieci. Worki już wylewają się z osłony. Chodziłam i prosiłam o oddanie nam kubłów w Fontisie, Albie, Ekosystemie, Wrocławskich Mieszkaniach, ale nikt nie chce nam pomóc ? zaalarmowała nas tuż przed Świętami pani Danuta, mieszkanka Biskupina.

Po miesiącu niewiele w tej sprawie drgnęło. - Jest jeszcze gorzej niż było. Pan, który ma garaż przylegający do osłony, ma już problem z otworzeniem drzwi, bo worki ze śmieciami przelewają się przez osłonę. Śmieci wciąż przybywa, a reakcji znikąd. Jedni zwalają na drugich. A pani technik z Fontisu doradziła mi: Niech pani rozbije tę osłonę. Jak jej nie będzie, to nie będą mieli gdzie wyrzucać...

Podwórko przy Abramowskiego 1A to charakterystyczna ?podkowa?, rozciągająca się pomiędzy Abramowskiego, Olszewskiego a Mielczarskiego. W środku uwagę zwraca ciąg garaży, jest ich 15, z czego jeden straszy otwartymi na oścież drzwiami. To właśnie do ściany pierwszego garażu od strony ul. Abramowskiego przylega feralna osłona. Nie jest wielka, stary, choć wciąż solidny betonowy murek sięga dorosłemu do łokci. I nie trzeba nawet zaglądać do środka, żeby stwierdzić, że pani Danuta nie przesadzała. Po ledwie kilku dniach bez mrozu [odwiedziliśmy podwórko 27 stycznia] smród odpadów uderza w nozdrza już kilka metrów przed śmietniskiem. Co by było latem?

Smród nie przeszkadza jednak ?poszukiwaczom?, którzy w śmieciach szukają surowców wtórnych. Spomiędzy worków wychodzą co jakiś czas wałęsające się koty. - Dopóki były kubły, był w miarę porządek. Ale ponoć jeden spłonął ? mówi przechodząca błotnistą alejką kobieta.

Kubeł nie spłonął. W majestacie prawa zabrała go WPO Alba na wniosek gminy. Powód? Formalny. - Zarządca tych lokatorów, czyli Fontis, nie wystąpił do Wrocławskich Mieszkań o wydzierżawienie terenu pod osłonę. Dopóki taka umowa nie zostanie podpisana, niemożliwe jest przywrócenie kontenerów ? wyjaśnia Kamila Inglot z Ekosystemu. A stara umowa już się skończyła.

- Rzeczywiście, nie podpisaliśmy umowy z Wrocławskimi Mieszkaniami i powiem więcej, nie podpiszemy jej, bo nie możemy tego zrobić ? mówi dr Kiliszkiewicz, radca prawny Fontisu. - Kiedyś faktycznie wspólnoty dzierżawiły tereny osłon śmietnikowych, ale kilka lat temu Sąd Najwyższy orzekł, że wspólnoty nie mogą wychodzić poza swój teren. A kluczowe jest tu sformułowanie ?po obrysie budynku?. Gmina Wrocław przegrała już sprawę sądową o to, m.in. z Fontisem. Teraz, nie respektując tego orzeczenia, miasto stara się metodą faktów dokonanych wymusić na wspólnotach, żeby powróciły do umów dzierżawy. A tymczasem my nie możemy ani łamać prawa, ani szastać pieniędzmi wspólnot. Zresztą, sami mieszkańcy nie chcą brać na siebie kosztów konserwacji i utrzymywanie stanu technicznego wiat. Bo to kosztuje.

Prawnicy się spierają, a tymczasem góra niebieskich worków z domowymi odpadami rośnie w oczach. Pani Danuta załamuje ręce: Przecież płacimy za wywóz śmieci, i to słono! W Krakowie i Katowicach płacą o połowę mniej. I co my z tego mamy? -  pyta. 

- Posprzątamy te odpady - zapewnia Kamila Inglot, kiedy dzwonimy po raz kolejny do Ekosystemu. - Co nie oznacza, że zmieniamy zdanie w tej sprawie - dodaje. - Obowiązkiem zarządcy jest wyznaczenie miejsca składowania odpadów. Nie jest też prawdą, że obecnie lokatorzy z Abramowskiego nie mają gdzie wyrzucać swoich śmieci. Wystarczy się obrócić i na drugim końcu podwórka stoją dwa kontenery ? wykazuje się znajomością.

Urzędniczka ma rację. Na drugim końcu garażowej ?szeregówki? stoją dwa zielone kontenery. Są niemal puste - widać, że na bieżąco opróżniane. Internetowa wyszukiwarka Ekosystemu podpowiada, że z Abramowskiego 1A odpady komunalne wywożone są co dwa dni. To nie wszystko. Po drugiej stronie ulicy, jeszcze bliżej od śmierdzącej sterty, stoją kolejne kubły: na odpady komunalne i sortowane. Dlaczego stoją puste, podczas gdy ludzie wysypują swoje domowe śmieci w sposób urągający elementarnej kulturze?

Spośród czworga mieszkańców najbliższych bram, których spotkaliśmy i zapytaliśmy o sprawę, troje nie chciało rozmawiać, albo twierdziło, że śmieci im nie przeszkadzają. - Ja nie jestem właścicielką, ja tu tylko wynajmuję - rzuciła wracająca do domu dziewczyna. - Nie wiem kto wyrzuca, jak trzeba, to coś podpiszę, ale nie mam teraz czasu rozmawiać ? to mieszkanka bramy pod którą wyrosło śmietnisko. Śmierdząca hałda nie przeszkadza także właścicielce narożnej posesji, której okna i weranda wychodzą prosto na walające się odpady. - To nie moje, mi to nie przeszkadza. Wygląda na to, że pani Danuta nie ma wielu sojuszników wśród własnych sąsiadów.

W końcu trafiamy na mieszkankę, która wie, skąd wzięła się sterta. - Z lenistwa, niestety. Nie chce się niektórym podejść ten kawałek obok - mówi, wsiadając do auta. - Ja jestem w pełni sił, więc nie mam z tym problemu. Ale jest też druga sprawa. W tych dwóch bramach mieszka co najmniej kilka osób starszych, które tych sił nie mają. A na podwórkowym klepisku i ubłoconej alejce nawet zdrowa osoba ma problem, żeby przejść.

To prawda. Cała alejka wzdłuż ciągu garaży jest w katastrofalnym stanie. Błoto, kałuże i psie odchody, rozjeżdżane dzień w dzień kołami aut. Kiedy chwyci mróz, teren zamienia się w lodowisko. Ile jest jeszcze takich podwórek na Biskupinie? I czy ci sami, którzy potrzebują umowy na kawałek betonu i dwa kubły, potrzebują też, by ktoś stracił zdrowie, żeby stwierdzić, że warto by teren utwardzić? Z Rady Osiedla pisma z prośbami o pilne remonty chodników i podwórek wychodzą na bieżąco, ale magistratowi brakuje pieniędzy, by wszystkie wnioski zrealizować.

Ekosystem obiecał uprzątnąć śmietnisko przy Abramowskiego. To najważniejsze, co udało się załatwić. Czy jednak interwencyjne uprzątnięcie coś da? Wnet pojawią się nowe worki. Co więcej, dla niektórych fakt, że śmieci zostały zabrane, będzie oznaczał, że kolejnym razem też je zabiorą. Więc można wyrzucać dalej. Ileż razy widzieliśmy już ten schemat... - W takiej sytuacji będziemy stanowczy. Na miejscu pojawi się strażnik miejski i jeśli trzeba, będzie karał. Nie po to teren oczyścimy, żeby za chwilę problem powrócił - zapowiada Kamila Inglot.

Strażnik osiedlowy Tomasz Kubiak potwierdza, że walka z ?nieznanymi sprawcami? takiego, a nie innego wyglądu wielu zaułków na naszym Osiedlu, jest najczęstszym problemem, jakim się zajmuje. - Za zaśmiecanie terenu wystawiam mandaty do 500 zł - mówi. Ustalenie do kogo należały śmieci, wbrew pozorom, często nie jest trudne. - Wolałbym jednak, żeby mieszkańcy sami dbali o swoje najbliższe otoczenie ? dodaje.

Mamy nadzieję, że tak właśnie będzie przy Abramowskiego, bo nie chce nam się wierzyć, że taką stertę śmieci usypali tylko starsi, schorowani ludzie. Chcielibyśmy natomiast wierzyć, że dopóki prawnicy gminy i Fontisu nie dojdą do porozumienia, sąsiedzka samopomoc zadziała. Ci, którzy są na siłach, żeby podejść do kontenera obok, może wezmą w drugą dłoń śmieci 90-letniego sąsiada? Od przerzucania się odpowiedzialnością czyściej nie będzie.

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
164973