Pan Piotr zaczął sprzątać. Najpierw sam, kwitowany uśmiechami przechodniów i spojrzeniami z politowaniem wypisanym na twarzy. Po pewnym czasie sąsiad - pan Irek przyniósł sekator, pociął gałęzie, pan Jurek dorzucił ?pięć dych? do kontenera, trochę pomógł sceptyczny wcześniej pan Andrzej. Wszyscy to właściciele lub użytkownicy garaży przy jednej z sępolniańskich alejek. Efekt? Nie czekając aż miasto zrobi coś z zaśmieconym i niebezpiecznym zaułkiem, sami zrobili coś dobrego. *Dla siebie i dla innych.*- Kiedy kupiłem garaż przy tej alejce, wyglądało to strasznie - opowiada pan Piotr (nazwisko do wiadomości redakcji). - Dziury w nieutwardzonej nawierzchni, tuż obok chwasty po pas, krzaki i gałęzie podrzucane co rusz przez "nie wiadomo kogo", walające się wszędzie butelki, śmieci większe i mniejsze, niemal wszystkie garaże wysprejowane bohomazami, a do tego stare i nie działające lampy oświetlające teren ? wylicza.

fot. Jakub Horbaczewski

 

Bezimienną alejkę łączącą ulicę Partyzantów z Kosynierów Gdyńskich, biegnącą wzdłuż działek i ciągu garaży, z odnogą dochodzącą do ul. 9 Maja, zna na Sępolnie każdy. Któż nie skracał sobie drogi idąc do Parku Szczytnickiego, sklepów, czy szkoły - ?45-tki?? Bardzo długo na jej końcu, przy rogu z Partyzantów, gdzie dziś stoją nowe, ładne ?plomby?, był mały targ warzywno-owocowy, a jeszcze wcześniej, do lat 80., wzdłuż płotu oddzielającego uliczkę od przedszkolnego ogrodzenia płynął mały ciek wodny. Jak wspominają starsi mieszkańcy, zdecydowanie nie pierwszej czystości. Gnojówki dawno już nie ma, ?gnój? - ten w cudzysłowie - pozostał.

- Samych butelek zebrałem tam ponad 100, wycięliśmy krzaki pod które latami je rzucano, zgrabiliśmy liście. Śmieci zebrało się na cały kontener. Z górką ? przypomina sobie pan Piotr. Nie tylko sprzątał, ale również zagadywał mijających go przechodniów i notował reakcje. ?Po co pan to robi? To gmina powinna. Płacimy najwyższe stawki za śmieci! I tak nikt tego nie doceni. Przecież zaraz znowu zawalą. Daj pan sobie spokój? - katalog celnych uwag był długi. Z zagadniętych w pierwszym dniu18 osób, tylko 4 odniosły się pozytywnie do jego wysiłku. Nie zraził się, sprzątał dalej. I ripostował: ?Tak - płacimy, tak - miasto powinno. Ale zginiemy pod tym brudem, jeśli będziemy czekać. Proszę spojrzeć na te bohomazy, wulgaryzmy. Dlaczego nie reagujemy? Ponoć dzielnicowi wiedzą, kto na Sępolnie bazgrze?. Sam przez niespełna dwa lata korzystania z garażu dwa razy odmalowywał elewację. Za każdym razem niszczono ją ponownie. - I nadal będę - zapewnia. - To jest nasze i świadczy o nas. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy mówiono, że nic tu nie warto robić, bo i tak kiedyś przyjdzie Niemiec i zabierze. Niemiec już nie przyjdzie. Opowiada o Nowym Jorku i burmistrzu Giulianim. O tym, jak powiedział, że ?duże przestępstwa wyrastają z małych - trzeba więc tępić te małe, szybko i zdecydowanie?. I o tym, jak wszyscy pukali się w czoło, kiedy zapowiedział, że w miasto nie wyjedzie żaden zasprejowany wagonik. A jednak się udało.

Dbanie o wspólny teren nie jest niczym złym - wrecz przeciwnie. Skoro wszyscy składamy sie na firme sprzatajaca, to równie dobrze mozemy wspólnie posprzatac. Wkoncu nasze otoczenie swiadczy o nas.

 

Przy każdej akcji, w każdej grupie, musi być jakiś motor napędowy, człowiek orkiestra, ktoś, kto wskrzesi iskrę, poderwie innych, dopilnuje. Dzięki panu Piotrowi i kilku jego sąsiadom fragment bezimiennej alejki na Sępolnie już nie straszy - nie trafi się na potłuczoną butelkę, nie potknie o gałąź, jest nieco schludniej. Pan Ireneusz naprawił oświetlenie, a klosze starych lamp zabezpieczył metalowym zbrojeniem. Wcześniej pierwszy rzut kamieniem kończył ich żywot. I wciąż znajdowali się tacy, którym zależało, by w alejce było ciemno. Rzut oka po drzwiach garaży wiele wyjaśnia ? wszędzie po trzy, a nawet cztery zamki, kłódki, osobne zasuwy... Teraz nawet nocą jest jasno. Ale nie wszystko dało się zrobić. Usunięta sterta gałęzi z pobliskich działek powstaje na nowo, tylko kawałek obok. Tam garaży nie ma, więc mniej przeszkadza. - Kiedy przed wakacjami Rada Osiedla prosiła o umieszczenie w tym miejscu dużego kontenera na odpady zielone, ALBA poinformowała, że to niemożliwe, bo ciężarówka nie da rady tam manewrować ? mówi przewodniczący Rady, Zbigniew Kańczukowski. Darmowy kontener udało się załatwić, ale 250 metrów dalej, na placyku między Partyzantów i Becka. Tam też długo trwała walka ze śmietniskiem, które straszyło i doprowadzało do frustracji najbliżej mieszkających. Po lipcowej akcji sprzątania jest lepiej. W miejscu, gdzie rosła sterta gałęzi, teraz rośnie trawa, a tabliczka ?zakaz wyrzucania śmieci? i czujne sąsiedzkie oko przypominają o zasadach. - Pozytywne, że coraz więcej ludzi  zaczyna zauważać, iż bez zmiany przyzwyczajeń samych mieszkańców i działkowiczów, często mieszkających daleko poza Wyspą, nawet sto kontenerów na Sępolnie i Biskupinie by nie wystarczyło ? mówią w Radzie Osiedla.

Sterta gałezi powstaje tuz za garazami.

 

Na bezimiennej alejce - oprócz śmieci, pseudograffiti i zdarzających się włamań do garaży - jest jeszcze jeden problem, poważniejszy. Wciąż straszą kikuty uschłych drzew, w tym jeden tuż za płotem, na terenie placu zabaw przedszkola z ul. Sławka. Drugi "suchar" przy pierwszej wichurze może runąć na garaże, albo - co gorsze - na idących alejką przechodniów. Nie trzeba wybitnego specjalisty, by po nachyleniu drzewa ocenić w którą stronę się przewróci. Tutaj najlepsza nawet sąsiedzka samopomoc pozostaje bezradna. Wycinkę drzew, nawet tych obumarłych, regulują odpowiednie przepisy. 24 listopada Rada Osiedla złożyła na ręce pana Wojciecha Falejczyka ze spółki Wrocławskie Mieszkania, zarządcy terenu, zawiadomienie w tej sprawie wraz z wykonaną dokumentacją fotograficzną oraz prośbą o wszczęcie procedury wycinki. Już wcześniej, dzięki zaangażowaniu pani Barbary Krygowskiej, społecznego eksperta Rady ds. zieleni, udało się doprowadzić do skatalogowania i uzyskania zgody na wycinkę kilkunastu innych "sucharów" wzdłuż ulic Partyzantów i Kosynierów Gdyńskich na Sępolnie. - Wnioski o sanitarną wycinkę do Miejskiego Konserwatora Zabytków zostały już wysłane, wycinki w rejonie ulic Kosynierów Gdyńskich oraz Partyzantów będą zrealizowane w pierwszym tygodniu grudnia - zapewnia nas Przemysław Winiarski z Zarządu Zieleni Miejskiej. Jest szansa, że do listy drzew do usunięcia uda się dołączyć również te spędzające sen z powiek właścicielom garaży oraz rodzicom dzieci z przedszkola przy ul. Sławka. Rada Osiedla obiecała pilotować tę sprawę. 

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
153257