Nie wszyscy wiedzą, że Waldemar Bednarz, bezpartyjny kandydat na prezydenta Wrocławia, który uzyskuje bardzo dobre miejsca w sondażach, mieszka na Wielkiej Wyspie, na Zalesiu.

Mamy więc szansę na "swojego" kandydata, który najlepiej rozumie problemy naszej części miasta.

Specjalnie dla naszych czytelników przeprowadziliśmy z nim wywiad, który prezentujemy na stronie 3. Dowiedzą się z niego Państwo czym zajmuje się Waldemar Bednarz na co dzień, jakie ma zainteresowania oraz - oczywiście - jakie cele i wizje wyznaczają jego drogę do pełnienia tej zaszczytnej oraz tak ważnej dla mieszkańców służby.

Zbigniew Kańczukowski: Czym Pan zajmuje się prywatnie? Czy ma Pan doświadczenie w zarządzaniu?

Waldemar Bednarz: Jestem przedsiębiorcą, zajmuję się aktywami od dwudziestu paru lat. W międzyczasie byłem przewodniczącym Rady Nadzorczej Hutmen S.A. Jestem niezależny finansowo. Od ponad roku jestem również Przewodniczącym Rady Osiedla Zalesie-Zacisze-Szczytniki. 

Co udało się zrobić na osiedlu?

Udało się nam jednak zrobić nowe rondo na skrzyżowaniu ulicy Paderewskiego i Moniuszki, wprowadzić równorzędne skrzyżowania na całym osiedlu. Wymieniliśmy tablice informacyjne Rady. Oprócz tego dofinansowujemy obiady szkolne trójki dzieci.

Co robi Pan w wolnym czasie?

Bardzo lubię piłkę nożną. Byłem zawodnikiem drużyny Rady Osiedla podczas festynu osiedlowego na Sępolnie. Najbardziej jednak lubię tenisa. Jeżdżę też na rowerze. Oprócz sportu moim hobby są gry matematyczne i logiczne.

Co to takiego jest? Słyszałem, że ma Pan sukcesy na tym polu. Został Pan nawet Wicemistrem Świata. 

To są takie zagadki matematyczne. Na przykład:

Po podwórzu w klasztorze spaceruje mniej niż czterdzieści zakonnic. Jeżeli spotkamy dwie zakonnice, to szansa że to będą dwie blondynki wynosi 50%. Ile jest zakonnic w tym klasztorze?

Dobrze, będę się zastanawiał w domu, bo już w połowie się pogubiłem...

Rzeczywiście, brałem udział (czterokrotnie) w mistrzostwach świata, które odbywają się co roku w Paryżu. Raz nawet udało mi się zostać Wicemistrzem Świata.  Jestem też trzykrotnym Mistrzem Polski w tej prestiżowej dziedzinie.

W Pana programie przeczytałem, że chciałby Pan, aby komunikacja miejska dla osób przed szesnastym rokiem życia była bezpłatna. Czy nie uważa Pan, że warto by objąć takim przywilejem wszystkich wrocławian, albo przynajmniej do młodzieży dodać jeszcze studentów?

Docelowo jest to moim celem. Mamy 140 tys. studentów we Wrocławiu i oni generują obecnie dużą część ruchu samochodowego w mieście. Natomiast diabeł tkwi w finansach. W grupie do 16 lat będzie to kosztować 28 mln złotych, następny etap to są licealiści, to jest około 20 mln złotych i później ewentualne dalsze grupy. Koszt całkowicie bezpłatnej komunikacji zbiorowej we Wrocławiu wynosi 160 mln złotych rocznie. Tyle wpływa do kasy miejskiej ze sprzedaży biletów. Wkrótce pokażę dokładne wyliczenia, skąd wziąć na to pieniądze. 

Czy to miałaby być darmowa komunikacja dla wszystkich, czy tylko dla wrocławian?

Dla osób, które rozliczają podatek PIT we Wrocławiu. Pora w końcu dać coś mieszkańcom. Takie udogodnienia są np. w Warszawie - karta mieszkańca dla tych, co płacą podatki w swoim mieście. To jest też metoda przeciwko pewnemu procesowi, który dzieje się we Wrocławiu - odpływowi ludności. Kiedyś było 635 tys. mieszkańców, wcześniej 650 tys. Teraz według Państwowej Komisji Wyborczej jest 588 tys. Czyli mieszkańców ubywa, wyjeżdżają poza Wrocław i podatki uciekają. Trzeba pamiętać, że podatek PIT jest najważniejszym dochodem miasta. To jest jedna czwarta budżetu - 870 mln złotych. Z każdej złotówki wpłaconej do budżetu państwa 48 groszy wraca do nas. Jest to bardzo istotny element. To właśnie mają wspierać moje projekty, takie jak np.: bezpłatna komunikacja dla młodzieży, karta seniora, karta mieszkańca. Mam też taki pomysł - sprawdzony w wielu krajach, nie innowacyjny - jak zachęcić młodych ludzi dodatkowo do osiedlania się we Wrocławiu. Jest to progam "Mieszkanie za 2500 zł za metr kwadratowy". Gmina Wrocław jest właścicielem dużej ilości terenów, deweloper dostaje od gminy teren i w zamian musi 20 proc. mieszkań oddać gminie. Te 20 proc. jest później sprzedawane za te 2500 złotych za metr kwadratowy osobom, które nie są majętne i te pieniądze wracają na ten teren w postaci przedszkoli, żłobków, szkół .

Na czym miałaby polegać karta seniora?

Karta seniora obecnie istnieje i jest to system zniżek. Ja proponuję bezpłatny dostęp do obiektów kultury, obiektów rekreacyjnych, które są w zarządzie miasta dla osób, które ukończyły 60 lat.

Wracając do komunikacji. Mówiliśmy o kosztach bezpłatnej komunikacji zbiorowej, czy są również jakieś zyski z takiego projektu?

Przede wszystkim zyska środowisko. W tej tej chwili mamy 560 samochodów na 1000 mieszkańców. Berlin ma 350, a na Manhattanie w Nowym Jorku jest to 100 samochodów! Taki ogromny ruch aut powoduje ogromne zanieczyszczenie powietrza. Jesteśmy ósmym w Europie, a drugim w Polsce miastem pod względem zanieczyszczenia powietrza. Przez 166 dni w roku mamy przekroczone normy czystości powietrza. Jestem jednak przekonany, że za dwadzieścia lat będziemy mieli we Wrocławiu metro.

Czy to jest takie "przedwyborcze" metro?

W żadnym wypadku, ja niczego nie obiecuję. W tej chwili miasto jest tak zadłużone, że trzeba się najpierw uporać z tym problemem. Powiedzieć, że tak jest i zacząć działać. Wtedy za dwadzieścia lat będziemy jeździć metrem. W Warszawie druga linia metra po odliczeniu dotacji z programu Infrastruktura i Środowisko kosztowała miasto 1,9 mld złotych, czyli jeden kilometr kosztował  300 mln, a jest to jedna z najdroższych linii w Europie. Gdyby nie Stadion Miejski mielibyśmy już linię metra łączącą Plac Grunwaldzki z Placem Jana Pawła II. To są tylko trzy kilometry, więc wystarczyłoby na tunele i na stacje, które są najdroższe.

Wracając jeszcze do środowiska. Mamy 6,7 procenta zalesienia we Wrocławiu, Warszawa ma 16 procent, a Katowice aż 33. Z tym trzeba walczyć. Od dziesięciu lat nie powstał żaden nowy park. Powastało wiele nowych osiedli na terenach "pustynnych". Bez zalesienia, bez żłobków, przedszkoli czy infrastruktury.

Jest Pan kandytatem na przezydenta z Wielkiej Wyspy. Jakie są tutaj najważniejsze problemy, które mógłby Pan rozwiązać jako prezydent?

Przede wszystkim budowa mostu na teren stadionu Ślęzy. Nie budowałbym obwodnicy, ponieważ zniszczy ona Wielką Wyspę, podzieli ją na dwie części. To są wylane tony betonu i musi się to skończyć zniszczeniem tego wyjątkowego miejsca. Pokazują to inne osiedla typu Borek, gdzie ruch samochodowy jest tak duży, że osiedle jest mocno zaniedbane. Byłem tam ostatnio na spotkaniu w Radzie Osiedla i widać, że dużo tam stracili. Piętnaście lat temu było to naprawdę luksusowe, interesujące miejsce, a teraz można tam zaobserwować duże zniszczenia.

Most na Wielką Wyspę powinien powstać w takim miejscu, aby ułatwić dostęp do obiektów wystawienniczych w Hali Ludowej, do ZOO i do Parku Szczytnickiego. Później połączyłby, przewidziane w budżecie na 2018, Centrum Nauki i Techniki, które ma powstać w Wieży Ciśnień na Grobli. 

Drugą rzeczą jest Ogród Chiński. Jest już inwestor, który ma przygotowane projekty, pieniądze, meble, wyposażenie i gratis chce to  dać miastu. Jest to Stowarzyszenie Polsko-Chińskie na Rzecz Kultury i Sztuki. Autorką projektu Ogrodu jest profesor Drapella Hermansdorfer. Przygotowała go już około sześć lat temu na zlecenie magistratu. W pewnym momencie urzędnicy zmienili zdanie i zamiast mostu na stadion Ślęzy postanowili wybudować obwodnicę. To nie pasowało do Ogrodu Chińskiego, ponieważ trasa ma przebiegać w jego miejscu.

Kolejną, bardzo ważną rzeczą, jest sprawa tranzytu samochodowego na ulicy Mickiewicza. Potrzebna jest obwodnica z al. Armii Krajowej, która obiegałaby Wielką Wyspę w kierunku wschodnim. Tamta część miasta rozwija się dynamicznie. Obecnie mieszka tam prawie 5 tys. mieszkańców, nowe osiedle planowane jest na kolejne 10 tys., do tego dochodzi ruch spoza miasta, z nowych osiedli w okolicach Kiełczowa, w kierunku na Jelcz.

No i koniecznie powinno się przedłużyć linię tramwajową z Sępolna aż na Wojnów. Oczywiście wymagałoby to przebudowania Mostów Chrobrego, które są i tak bardzo mocno zdekapitalizowane i wymagają remontów. Na pewno torowisko powinno pójść nowym mostem.

Rozwijałbym też tereny rekreacyjne nad Odrą. Teraz są to dzikie miejsca, szczególnie widać to w okolicy Biskupina. Bardzo dużo ludzi tam przebywa i trzeba by to usystematyzować. Zorganizować choćby odbiór śmieci.

Jak zamierza Pan poradzić sobie z układem, który narósł wokół Rafała Dutkiewicza?

Najważniejszym problemem są spółki miejskie. Jest pięć spółek sportowych - Śląsk Wrocław, Spartan, spółka dotycząca World Games 2017, Wrocław 2012 i Wrocławski Park Wodny. Z tego można by zrobić jedną, góra dwie spółki. Zlikwidowałoby się wiele zarządów spółek, księgowości. To są oszczędności rzędu dwóch milionów złotych rocznie. Mamy dwie spółki mieszkaniowe - Wrocławskie Mieszkania i TBS Wrocław, które też można by połączyć. Mamy Wrocławskie Inwestycje i Wrocławską Rewitalizację, to są spółki, które mają takie same kompetencje, jak urząd miasta i można je zlikwidować. Zarządzanie inwestycjami jest wpisane w działalność różnych jednostek miejskich. To są zadania własne gminy, a nie do zlecania spółkom. Te spółki służą do utajniania umów oraz generowaniu i ukrywaniu zadłużenia. To zadłużenie sięgnęło 3,4 mld złotych za zeszły rok. Dodatkowo te dwadzieścia miejskich spółek miało 127 mln strat za zeszły rok, pomimo wpompowania w nie 320 mln złotych. 

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w wyborach.

Dziękuję.

 

 

Praca w NWW

Poznaj aktualne oferty pracy i wolontariatu.

Licznik odwiedzin

Odsłon artykułów:
164961